Gość strony

Bent  Christensen
Tym razem Gościem naszej strony jest Bent Christensen - ksiądz doktor Duńskiego Kościoła Ludowego, nauczyciel, ekumenista, organista; aktywny członek Związku Polaków w Danii; doktor teologii, magister języka duńskiego i rosyjskiego (zna język czeski, słowacki, ukraiński, polski, interesuje się grupą językową Górnołużyczan i Kaszubów); od 2003 roku na emeryturze - dużo pisze, aktywny jako duszpasterz. Mieszka wraz z żoną na wyspie Lolland.

Bent Christensen

Adwent i Boże Narodzenie w Danii

Słów kilka o Duńskim Kościele Ludowym, ze szczególnym uwzględnieniem obchodów Adwentu i Bożego Narodzenia.

Poproszono mnie, żebym napisał o tym, jak obchodzimy Adwent i święta Bożego Narodzenia w Danii, tj. w Duńskim Kościele Ludowym, ewangelicko-luterańskim kościele w Danii. Ale najpierw muszę w kilku słowach opowiedzieć coś o naszym kościele.

Dania jest krajem chrześcijańskim od lat 960-tych. W 1536 r. zostaliśmy krajem ewangelicko-luterańskim. Do 1849 r. nasz kościół był kościołem czysto państwowym. Dania była po prostu chrześcijańskim krajem ewangelicko-luterańskim; cały lud był gminą chrześcijańską. Z przejściem z samowładztwa do demokracji w 1849 r. otrzymaliśmy pełną wolność religijną. Ale dotychczasowy kościół państwowy, który wtedy został nazwany Duńskim Kościołem Ludowym, wciąż obejmował, praktycznie rzecz biorąc, całą ludność i stosunki między kościołem a państwem były - i są - bardzo ścisłe. Rozdział 4 naszej Ustawy Zasadniczej i dzisiaj brzmi: Kościół ewangelicko-luterański jest Duńskim Kościołem Ludowym i jest jako taki wspierany przez państwo.

Od lat 1970-ych liczba członków Kościoła Ludowego znacznie spadała. Duża imigracja muzułmańska przez ostatnie dziesięciolecia przyczynia się dodatkowo do tego spadku. 1 stycznia 2006 r. 83 procent ludności było członkami Kościoła Ludowego. Mamy też wiele innych problemów: Duńczycy mało chodzą do kościoła, a przeważająca większość z nich ma małą wiedzę i świadomość chrześcijańską. Jako proboszcz w Kościele Ludowym w latach 1971-2003 (wciąż w wielu dziedzinach uczestniczę w życiu kościoła, także jako ksiądz) sądzę, że światło i wolność chrześcijaństwa ewangelickiego wciąż w bardzo wysokim stopniu nadaje swoje piętno naszemu życiu i sposobowi jego pojmowania.

Jaka będzie przyszłość, to wciąż jeszcze kwestia zupełnie otwarta. Może dechrystianizacja będzie kontynuowana; może nastąpi wzmocnienie świadomości chrześcijańskiej i kościelnej; ewentualnie coś pomiędzy tymi możliwościami. Obecnie mamy otwartą dyskusję o rozdzieleniu kościoła od państwa.

Teraz napisać chciałbym krótko o tym, jak obchodzimy Adwent i Boże Narodzenie.

Nasz rok kościelny, generalnie, przebiega oczywiście w ten sam sposób jak rok kościelny Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Wasz rok kościelny znany mi jest ze "Śpiewnika Ewangelickiego" 2002. Oto kilka wzmianek na poszczególne dni:

1. Niedziela w Adwencie to u nas święto nowego roku kościelnego. Dlatego barwa liturgiczna jest biała. Tylko niewiele kościołów ma antependia w kolorach liturgicznych i tylko w niewielu kościołach stroje liturgiczne używane są w trzech albo czterech kolorach. Część pastorów w ogóle nie nosi strojów liturgicznych, a tylko strój urzędowy (ze słynną kryzą!). Ja jestem księdzem tradycjonalistycznym. Na wszystkich nabożeństwach głównych i na wszystkich nabożeństwach w okresach świątecznych noszę strój liturgiczny. Jeśli brak ornatu, noszę swoją własną, białą, zieloną albo fioletową stułę.

Ewangelie na 1. Niedzielę w Adwencie to: Mat. 21,1-9 i Łuk. 4,16-30. Mamy dwie wersje tekstów: pierwsza, gdy większa część roku kościelnego przypada w roku nieparzystym, druga, gdy większa część roku kościelnego przypada w roku parzystym. W roku kościelnym 2007/08 mamy więc drugą wersję tekstów.

W domach, biurach, sklepach, studiach telewizyjnych itd. (także w wielu kościołach) pojawia się w okresie Adwentu wieniec adwentowy. W pierwszą niedzielę w Adwencie zapalamy jedną świecę, w drugą dwie - i tak dalej. Na zewnątrz pojawiają się żarówki elektryczne na małych świerkach albo łańcuchy z maleńkimi żarówkami na drzewach lub krzewach (tak jest w moim domu), także na dachach i balkonach.

W pozostałe niedziele w Adwencie barwa liturgiczna jest fioletowa. Ewangelie na 2. Niedzielę w Adwencie: Łuk. 21,25-36 i Mat. 25,1-13; na 3. Niedzielę w Adwencie: Mat. 11,2-10 i Łuk. 1,67-80; na 4. Niedzielę w Adwencie: Jan 1,19-28 i Jan 3,25-36.

Wigilia Narodzenia Pańskiego nazywa się u nas "juleaften" (por. niem. "Weihnachtsabend", ale "jul", to stare nordyckie słowo, z czasów pogańskich!). To nabożeństwo nie jest właściwym nabożeństwem wigilijnym, lecz raczej małą "Pasterką" po południu (nie później niż o godz. 16.30). Dopiero w 1992 r. zostało nabożeństwem "zarządzonym" w naszym lekcjonarzu; w dalszym ciągu pastor sam wybiera na nie teksty. Nabożeństwo to od wielu lat cieszy się największą popularnością.

W całym roku kościelnym to właśnie nabożeństwo ma największą liczbę uczestników. Bardzo wielu Duńczyków po prostu musi iść do kościoła w "juleaften", a tylko w niewielu kościołach obchodzona jest właściwa "Pasterka" o północy. W 1999 r. i 2000 r. odprawiałem takie "Pasterki", a uczestników było zdumiewająco wielu; dwa bardzo dobre przeżycia. Zawsze starałem się (i wciąż staram się, jeśli tylko mam okazję), aby nabożeństwo w "juleaften" miało charakter jak najbardziej wigilijny. Nigdy nie miałem kazania do Łuk. 2,1-14; czytam ten tekst od ołtarza (inaczej byłby bunt!). W "juleaften" noszę tylko strój urzędowy i zawsze robiłem wszystko, aby wskazywać na nabożeństwo główne 25 grudnia ("juledag" czyli "Kristi fødsels dag" - dzień narodzenia Chrystusa) jako, oczywiście, najważniejsze nabożeństwo w okresie Narodzenia Pańskiego. Jednak z niewielkim skutkiem. Dla prawie wszystkich Duńczyków nabożeństwo w "juleaften" jest najważniejszym - i jedynym! - nabożeństwem Narodzenia Pańskiego. Po tym nabożeństwie w domach spożywa się pieczoną kaczkę i/lub pieczeń wieprzową; ponadto ryż na mleku jako pierwsze danie albo "ris a la mande" (zimny ryż gotowany na mleku z cukrem, śmietanką i migdałami) jako deser. W mojej rodzinie (zgodnie z naszym poglądem na "juleaften" i "juledag") jemy tylko ryż na mleku, a pieczoną kaczkę i pieczeń wieprzową dopiero w dzień narodzenia Chrystusa. Nie znamy jednak innych, którzy tak robią! Po kolacji zapalamy świeczki na choince i tańczymy dookoła niej. Potem prezenty gwiazdkowe.

25. grudnia jest "juledag" czyli "Kristi fødsels dag" (dzień narodzenia Chrystusa). Niewielu idzie do kościoła, a przecież to nabożeństwo jest głównym i najważniejszym nabożeństwem w okresie świąt Narodzenia Pańskiego. Ewangelie na ten dzień: Łuk. 2,1-14 i Jan 1,1-14. Barwa liturgiczna w całym okresie Narodzenia Pańskiego jest biała (zob. jednak poniżej na dzień Szczepana Męczennika). Jest u nas taki dawny zwyczaj, że w "juledag" ludzie (niezależnie od tego, czy byli w kościele, czy nie) jedzą wielki obiad w południe, na który składają się m.in. różne rodzaje śledzi, "sylte" (por. niem. "Sülze"), tj. kawałki wieprzowiny w galarecie (pierwotnie były to po prostu kawałki łba wieprzowego we własnej galarecie) oraz jarmuż duszony z białą (czasem smażoną) kiełbasą. Piją też piwo i "snaps" (duńską wódkę, por. niem. "Schnaps"). W mojej rodzinie jemy pieczoną kaczkę i pieczeń wieprzową w "juledag", a obiad podobny do opisywanego - w dzień Szczepana Męczennika.

26 grudnia obchodzimy "Sankt Stefans dag" (dzień Świętego Szczepana, tj. uroczystość Szczepana Męczennika). Przeważnie nazywany jest ten dzień "anden juledag" (drugi dzień świąt Narodzenia Pańskiego) i część pastorów korzysta z możliwości obchodzenia tego dnia właśnie jako drugiego dnia świąt Narodzenia Pańskiego. Ja nigdy tego robiłem. Wprost przeciwnie, zawsze starałem się o to, żeby podkreślić charakter tego dnia jako uroczystości pierwszego męczennika Kościoła. Barwa liturgiczna jest czerwona, ale mało kościołów ma czerwone szaty liturgiczne, więc w takim wypadku używane są białe. Ewangelie (kiedy obchodzimy ten dzień jako "Sankt Stefans dag"): Mat. 23,34-39 i Mat. 10,32-42. Niewielu Duńczyków zadaje sobie dużo trudu z jedzeniem w ten dzień, ale część z nich zaprasza na zebrania rodzinne. W mojej rodzinie jemy ten obiad, który wszyscy inni jedzą w "juledag". Jest to, oczywiście, nieco dziwne, skoro właśnie obchodziliśmy poważną uroczystość. Kiedy jednak jako ojciec rodziny po raz pierwszy podnoszę kieliszek z wódką, zawsze mówię z "żartobliwą powagą" - "Przepraszam, Święty Szczepanie!"

Niedzielę między dniem Szczepana Męczennika a pierwszym stycznia (jeśli jest taka niedziela) nazywamy "julesøndag" (niedzielą po Narodzeniu Pańskim). Ewangelie: Łuk. 2,25-40 i Mat. 2,13-23.

1 stycznia to u nas "nytårsdag" (dzień Nowego Roku). Ten dzień jest przede wszystkim ósmym dniem świąt Narodzenia Pańskiego i uroczystością Imienia Jezus; zawsze podkreślałem taki charakter tego dnia. Ewangelie: Łuk. 2,21 i Mat. 6,5-13.

Ostatnie nabożeństwo "zarządzone" w okresie świąt Narodzenia Pańskiego to u nas "helligtrekongers søndag" (niedziela Trzech Króli) - jeśli niedziela jest w dniach 2 - 6 stycznia. Ewangelie: Mat. 2,1-12 i Jan 8,12-20. W niektórych kościołach obchodzone jest nabożeństwo 5 stycznia wieczorem - "helligtrekongers aften" (wieczór Trzech Króli). Ale wtedy większość Duńczyków już dawno ma dosyć "jul"! W sklepach i w wielu innych miejscach (niestety, także kościelnych) "obchodzili" "jul" przez cały grudzień - czasem nawet już od listopada.

Na mojej stronie internetowej można przeczytać więcej o Danii, Kościele Ludowym oraz o mnie. Strona prowadzona w języku duńskim zawiera również teksty w językach polskim, niemieckim, angielskim i rosyjskim.

Adres strony: www.bentchristensen.dk