Gość strony

ks. Alfred Bieta
Gościem naszej strony jest ks. Alfred Bieta - emerytowany duszpasterz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. W latach 1965 - 1967 był wikariuszem w Zabrzu. W latach 1967 - 1998 pełnił służbę duszpasterską w Anglii będąc między innymi opiekunem duchowym Zrzeszenia Ewangelików Polaków w Wielkiej Brytanii. Po przyjeździe do Polski w 1998 roku był proboszczem parafii w Świętochłowicach i Wirku . Jest autorem rozdziału o polskim uchodźstwie ewangelickim w książce "Mobilizacja uchodźstwa do walki politycznej 1945-1990". Obecnie publikuje w Encyklopedii polskiej emigracji i Polonii.

ks. Alfred Bieta

Wigilijne zwyczaje w Anglii

Na zebraniu Birmingham Council of Christian Churches w roku 1974 padło pytanie: Czy wy na kontynencie macie oryginalne kolędy i zwyczaje wigilijne? Różne były odpowiedzi. Jeżeli zaś chodzi o ilość pięknych kolęd i tradycją owianych zwyczajów, to społeczność polska pod tym względem zapewne przoduje.

Wróćmy historycznie do Anglii. W ciągu stuleci wprowadzano tam najrozmaitsze obchody pamiątki owego wydarzenia. Nie dziwmy się, że ponad 300 lat temu Parlament w Anglii zabronił świętowania przedłużonych świąt Narodzenia Pańskiego. Starano się znieść wszystko to, co w średniowieczu ponad biblijny przekaz zostało wprowadzone do Kościoła. Jednakże likwidacja owych wiekowych tradycji napotkała na duże trudności i opory. Warto wspomnieć, że już w czasach średniowiecza obchodzono święta Bożego Narodzenia przez 12 dni. Chciano więc w purytańskiej Anglii wyraźnie ograniczyć ilość obchodzonych dni świątecznych.
Prosty lud nie chciał łatwo z ukorzenionej tradycji zrezygnować. Dochodziło na tym tle do rozruchów. Na przykład, gdy urzędnicy państwowi przybyli, by zerwać dekoracje ostrokrzewu i rozmarynu z kazalnicy jednego z kościołów, zostali brutalnie wypędzeni przez lud i ścigani wzdłuż ulic miasteczka. I chociaż tradycją owiane obchodzenie świąt Bożego Narodzenia zostało w Anglii ustawowo zakazane, to jednak było nadal praktykowane za granicą na dworze króla Karola II oraz przez Anglików, nawet zwolenników Cromwella. Po powrocie Karola II do kraju w 1660 r. i odnowieniu monarchii, uroczystości Bożego Narodzenia znowu były obchodzone tradycyjnie. Jednakże świętowanie "dwunastu dni" należało do przeszłości. Sporadyczne przypadki tak długiego świętowania miały miejsce jedynie w najodleglejszych prowincjach Wyspy. Całkowicie owe zwyczaje zanikły z nadejściem tzw. rewolucji przemysłowej. Niektóre zwyczaje bożonarodzeniowe zachowały się w tradycji, jak np. od czasów wiktoriańskich zwyczaj obdarowywania prezentami, dekorowania kościołów obrazami, domów zielenią, która symbolizuje nieśmiertelność (ostrokrzew, jemioła, cyprys, wawrzyn, itp.). Od 200 lat przyjął się też zwyczaj ustawiania żłobka. Z Niemiec przyjęła się tradycja od czasów królowej Wiktorii (1819-1901) ustawiania choinki w kościołach i domach prywatnych. Od połowy wieku ubiegłego przyjął się zwyczaj wysyłania kart świątecznych z okazji świąt Bożego Narodzenia.

Natomiast w naszej, polskiej tradycji, dopóki istniało wydawnictwo "Posła Ewangelickiego", wpłacano na Fundusz Prasowy tegoż pisma, tym samym imiennie składając (zamiast wysyłania kart) życzenia emigracji naszej, rozsianej po różnych krajach Europy, a nawet świata.

Obecnie piszę te słowa z pewnej perspektywy czasu - bo do Kraju powróciłem końcem lat 90-tych. Czy coś się zmieniło, jest inaczej - trudno powiedzieć.

W pamięci pozostało mi, że wieczór wigilijny jest raczej takim "social evening" - kiedy dużo ludzi (zwłaszcza młodych) spędza czas w pubach. Natomiast największym dniem świątecznym jest Boże Narodzenie. Na ulicach panuje cisza (sklepy są zamknięte). Kościoły wypełniają się "po brzegi".
Po przyjściu z kościoła czeka się, aby w TV zobaczyć Królową, która składa życzenia społeczeństwu. Po wysłuchaniu życzeń przystępuje się do jedzenia. Nie od razu jednak; przy każdym nakryciu znajduje się tzw. "Christmas cracker" - coś w rodzaju tuby papierowej, w środku której (oprócz "trzaskania") znaleźć można maskotkę i jakąś mądrość życiową, przysłowie, a przede wszystkim - czapeczkę papierową. Te czapeczki wkłada się na głowę i rozpoczyna się wzajemne składanie sobie życzeń, najczęściej pod jemiołą zwisającą z sufitu. Zaczyna się posiłek - nie jest znany w angielskich domach opłatek. Natomiast na stole najważniejszy jest indyk (nie ma tradycji karpia). Po posiłku wszyscy udają się pod choinkę i rozdaje się prezenty; a to w wielu domach odbywa się w tle muzyki chórów chłopięcych i wykonywanych przez nich kolęd (szalenie urokliwe).

Boże Narodzenie w Anglii jest dniem pokoju i spokoju i spędzane jest najczęściej w atmosferze rodzinnej. Natomiast święto Szczepana - podobnie jak u nas - jest dniem składania wizyt.

Mam nadzieję, iż te parę słów informacji wykazujących niektóre różnice istniejące w każdym kraju przybliżą nam Anglię, w której obecnie zamieszkuje dość dużo ludzi, którzy ostatnimi czasy tam wyjechali.

Niemniej, jest jedna kolęda łącząca nas wszystkich - ponad granicami i różnicą języka; to "Silent night" - "Cicha noc", łącząca nas w jedną wielką rodzinę chrześcijańską, cieszącą się z przyjścia Zbawiciela świata, Jezusa.

Poprzedni | Lista | Następny