Teksty

ks. Edward Romański

Wiersze

Siew i żniwo
Gal. 6,7-9

Niechaj się nikt nie łudzi, ani się nie myli:
Bóg naśmiewać się z siebie nigdy nie pozwoli!
Jak rolnik, który zbiera tylko to w żniw chwili,
Co posadził lub zasiał uprzednio na roli -

Tak każdy to żąć będzie, co w życiu zasieje:
Skażenie, gdy siał ciału, wiodąc żywot wsteczny,
Albo - gdy nim kierują duchowe nadzieje -
Żniwować kiedyś będzie z Ducha żywot wieczny.

Wy, coście Chrystusowi wierność ślubowali,
Pomyślcie - jakim wasze życie jest zasiewem?
Jak bardzo zostajecie za swym Mistrzem w dali?

Niech nie uczyni z wami, jak ogrodnik z drzewem,
Co owocu nie daje, gdy niszcząc go, pali:
Jest jeszcze czas dla ducha siać - przed Jego gniewem.

(...)
Jedni drugich brzemiona noście,
a tak wypełnicie zakon Chrystusowy
Gal. 6,2

Nam nie potrzeba dzisiaj takich ludzi,
Co tylko chronią się za własne płacze,
Lecz każdy dzielny człowiek, co się trudzi
Poza własnymi - cudze nieść rozpacze - -
Ten nam potrzebny, gdy świat kryją mroki,
Aby nieść sztandar światłości wysoki!

Mistrzem mu Jezus, więc co z Niego bierze,
Wpatrzony w blaski Zbawiciela wieczne,
Chętnie swym bliźnim daje to w ofierze,
Niosąc ich ciężar i męki serdeczne.
Ten nam w czas burzy i strasznej zawiei
Potrzebnym siewcą radosnej nadziei!

(...)
...Nie mamy tutaj miejsca trwałego...
Hebr. 13,14

Któż nie dostrzega patrząc w przeszłość własną,
Że nic trwałego miejsca nie ma w świecie ?
Dumny człowieka ślad czas kiedy zmiecie,
Z nim myśl największą i najbardziej ciasną.

Starzec znużony bliski życia mecie
Nawet nie zawsze przeszłość widzi jasno,
Rad, że ostatnie błyski życia zgasną,
Że odpoczynek wieczny znajdzie przecie.

Lecz chociaż wszystko mija, nic nie zginie,
Nietrwałe nawet w grobie spoczywanie:
Wszechświaty miną i ziemia przeminie,
A w końcu wszystko na nowo powstanie,
Co żyło w ludzkiej myśli, słowie, czynie,
Na sprawiedliwe w Sądzie sprawozdanie.

Ojciec - Pocieszyciel
...Jako ten, którego cieszy matka jego,
tak ja was cieszyć będę...
Izaj. 66,13

Gdy małe, słabe dziecię w bezradności płacze,
U matki w swym zmartwieniu szuka pocieszenia.
Matka pieszczotą, bajką w uśmiech łzy przemienia
I tak obraca w niwecz dziecięce rozpacze.

Lecz jeśli nas, dorosłych, gnębią utrapienia,
Gdy poznamy swe życie nędzne i tułacze,
Gdy los życia przegramy, nieszczęśliwi gracze,
W rozpaczy, w lęku śmierci, gdzie szukać schronienia?

Jako matka, co dziecię swe cieszy skutecznie,
Tak Bóg, nasz Ojciec sprawia, że jesteśmy zdolni
Nie bajką, ale faktem pocieszać się wiecznie
Nawet łzami największej żałoby mozolni:
Że Jezus, nasz Zbawiciel zniszczył śmierć walecznie
I sam zwycięski nad nią, nas od niej uwolni!

W cichą noc grudniową

Wędrowiec, w noc zbłąkany, w czas śnieżnej zawiei,
Ostatnich sił dobywa, szuka wybawienia,
Więc rozgląda się wkoło za gwiazdą nadziei,
Za światłem, o bliskości świadczącym schronienia.
Biada, jeśli nie znajdzie osady człowieka:
Na pustyni lodowej pewna śmierć go czeka...

Pielgrzym w doczesnym życiu błądzi i się trudzi,
Szukając całe życie swojej gwiazdy - celu
I pomocy, lecz tylko w oparciu o ludzi,
A pomocnych w swym życiu nie znajdzie wielu.
Biada, jeśli nie znajdzie za swego żywota,
Gdzie świeci wśród gwiazd wielu - jego gwiazda złota.

Ludzkość wciąż po omacku błądzi w mroku świata,
Szuka na różnych drogach swej gwiazdy przewodniej,
Niepokoi się, burzy przez tysięczne lata,
Lecz miast stale się zbliżać - oddala się od niej.
Biada, jeśli nie znajdzie jej po takim znoju,
Jeśli jej szukać będzie w wojnie, miast w pokoju.

Bo ta gwiazda przewodnia w cichą noc zimową
Wielkim światłem rozbłysła nad mieściną małą
I świeci z niesłabnącą siłą, ciągle nową,
Świeci zawsze i wszędzie nad ludzkością całą,
Jasno cel jej wskazując, jak ongi w noc ową,
Kiedy Słowo się ciałem przecudownie stało.
Kto ją znajdzie wśród nocnej, tajemniczej ciszy
I dzisiaj hymn anielski pokoju usłyszy.