Teksty

ks. Edward Romański

Wiersze

W cichą noc grudniową

Wędrowiec, w noc zbłąkany, w czas śnieżnej zawiei,
Ostatnich sił dobywa, szuka wybawienia,
Więc rozgląda się wkoło za gwiazdą nadziei,
Za światłem, o bliskości świadczącym schronienia.
Biada, jeśli nie znajdzie osady człowieka:
Na pustyni lodowej pewna śmierć go czeka...

Pielgrzym w doczesnym życiu błądzi i się trudzi,
Szukając całe życie swojej gwiazdy - celu
I pomocy, lecz tylko w oparciu o ludzi,
A pomocnych w swym życiu nie znajdzie wielu.
Biada, jeśli nie znajdzie za swego żywota,
Gdzie świeci wśród gwiazd wielu - jego gwiazda złota.

Ludzkość wciąż po omacku błądzi w mroku świata,
Szuka na różnych drogach swej gwiazdy przewodniej,
Niepokoi się, burzy przez tysięczne lata,
Lecz miast stale się zbliżać - oddala się od niej.
Biada, jeśli nie znajdzie jej po takim znoju,
Jeśli jej szukać będzie w wojnie, miast w pokoju.

Bo ta gwiazda przewodnia w cichą noc zimową
Wielkim światłem rozbłysła nad mieściną małą
I świeci z niesłabnącą siłą, ciągle nową,
Świeci zawsze i wszędzie nad ludzkością całą,
Jasno cel jej wskazując, jak ongi w noc ową,
Kiedy Słowo się ciałem przecudownie stało.
Kto ją znajdzie wśród nocnej, tajemniczej ciszy
I dzisiaj hymn anielski pokoju usłyszy.